poniedziałek, 14 kwietnia 2014

zabawa z niczego

Dawno się tak szczerze i czysto nie śmiałam. Zabawa wyszła w sumie spontanicznie i prawie z niczego. A potrzebne do niej jest raptem kilkanaście kartek starych gazet. Najpierw dzieciaki robią z nich kule (świetne ćwiczenie na rączki), potem zaczynamy bitwę na kulki. Zabawa już jest świetna, niegroźna, odstresowująca. Najlepsze jednak jest to co można zrobić, gdy te kulki się już po raz kolejny rozwiną. Dzieci siedzą na kanapie lub na łóżku (im więcej mają miejsca tym lepiej) a rodzic siedzi na ziemi. Dzieci próbuję za wszelką cenę zrzucić wszystkie papierki na dół, a rodzić wrzuca im te papierki z powrotem na górę. Wygrywa ten, kto choć przez ułamek sekundy ma "czyste pole". Wynik tylko pozornie wydaje się oczywisty. Spróbujcie, śmiechu, krzyku i frajdy co nie miara.

1 komentarz: