Każdy chyba ma takie słowa lub zwroty, które przyprawiają go o mocniejsze zaciskanie zębów czy pięści.
Ja od dziecka nienawidziłam, jak mój tata, prosząc mnie o cokolwiek mówił "...z łaski swojej". Od razu mi się nóż w kieszeni otwierał. Nieważne czy to było "Podaj mi gazetę, z łaski swojej" czy "Posprzątaj w końcu swój pokój, z łaski swojej!" Brzmi strasznie, co?
Myślałam, że jak wyjdę z domu, to uwolnię się od tego typu zmory, a tu klops. Mój mąż ma inny tekst, którego nie znoszę "Ogarnij się dziewczyno". Używany w przeróżnych sytuacjach. Czasem w żartach, jak mi coś w kuchni leci z rąk, a czasem w poważniejszych, jak zapomnę o zebraniu w przedszkolu, o przećwiczeniu z dzieckiem piosenki na egzamin lub nie przeczytam ulotki lekarstwa przed podaniem. Za każdym razem drażni mnie tak samo.
Ciekawa jestem jakie inni mają zmory, które ich prześladują.
Ja mam męzowskie "wiesz, jakoś chce mi się spać..." ;) :D
OdpowiedzUsuń