Z każdego spotkania z drugim człowiekiem można wyciągnąć coś ciekawego, nowego, wyjątkowego. Dlatego nie powinniśmy rezygnować z okazji poznawania nowych ludzi, nawet jeśli na pozór wydają nam się z "innej bajki".
Przedwczoraj miałam okazję być na króciutkich warsztatach wegańskich past do chleba, które odbywały się w ramach Międzykulturowego Festiwalu Chleba. Z początku podeszłam do tego sceptycznie, bo nigdy wegetarianką, a tym bardziej weganką nie zamierzam być. Ale mając do wyboru wyjście do kina, ze względu na moje zamiłowania kulinarne wybrałam to pierwsze. Było nas raptem 7 osób. Dziewczyny, które to prowadziły opowiedziały trochę o ich filozofii żywieniowej, która bazuje na produktach lokalnych i sezonowych, z czym się absolutne zgadzam. Nauczyły nas zasad jak robić takie pasty. Najlepiej znaleźć sobie bazę np ugotowaną kaszę jaglaną, która, poza swoimi cudownymi właściwościami odżywczymi, odkwaszającymi organizm, jest świetnym spoiwem. Zamiast kaszy mogą być warzywa strączkowe (białą fasola, soczewica czy ciecierzyca, potocznie zwana uroczo "cieciorką"). Warto zawsze dodać jakieś ziarna tj. siemie lniane, sezam, pestki dyni, słonecznika oraz (moje odkrycie!) polskie ziarna konopii. A potem wszelkie warzywa:marchew, szpinak, brokuł, seler, dynia itp, trochę oliwy, wszystko zmiksować i pasta gotowa.
Totalnym odkryciem były dla mnie ziarna konopii. Zmiksowane z odrobiną oliwy i szczyptą soli smakują jak najlepsze masło orzechowe.
Ale do czego zmierza mój wywód? Do tego, że to spotkanie zaowocowało tym, że nie boję się eksperymentować, że mam ochotę spróbować czegoś innego niż tradycyjna kanapka z szynką, że nawet jeśli nie zmienimy od razu swojego menu, to można je świetnie urozmaicić. Okazuje się nagle, że marchewka, seler, pietruszka i burak to nie tylko warzywa na zupę, że na przednówku, kiedy nie ma jeszcze prawdziwych nowalijek a stare warzywa się kończą, nie trzeba rezygnować ze zdrowego jedzenia.
A poza tym, na tych warsztatach dowiedziałam się o różnych innych, ciekawych spotkaniach, wydarzeniach, warsztatach. Jutro jadę na Hawaje, tzn idę na prelekcję o Hawajach, nauczę się tańca Hula i piosenki hawajskiej dla dzieci, obejrzę zdjęcia, posłucham i ich kulturze i kuchni. Postaram się potem napisać o wrażeniach.
Naprawdę warto czasem wyjść z domu gdzieś indziej niż do Centrum Handlowego czy multikina.
A poniżej jeden z przepisów na pastę, który już dziś u mnie w domu:
szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
1/2 ugotowanego brokuła
ząbek czosnku
uprażone ziarna słonecznika (oryginalnie był sezam)
oliwa
szczypta soli
posiekana natka pietruszki
Miłego odkrywania
Fantastyczne miałaś popołudnie! :) pastę zrobie na pewno i z ciekawościa czekam na hawajskie opowieści!
OdpowiedzUsuń